Tak się cieszę, że już go skończyłam. Tyle mam planów na kolejne hafty, a nie chciałam czegoś nowego rozpoczynać za nim nie skończę anioła.
Pracę nad aniołem rozpoczęłam 10 lipca, czyli 104 dni i to chyba najdłużej haftowana przeze mnie praca. Chciałam się wyrobić w 100, ale niestety wstrząs anafilaktyczny i pobyt w szpitalu pokrzyżował mi szyki.
Kolejny do kolekcji piesek, jeszcze kilka nich zostało. Na razie nie mam czasu i siły na haftowanie, ale mam nadzieję, że skończę anioła w ten weekend.